sobota, 9 kwietnia 2011

broszka

Moja pierwsza i jestem z niej bardzo dumna:)
Spodobało mi się połączenie wełny, szydełka i frywolitki. Podpatrzyłam takie eteryczne cudo u Jolinki i nie mogłam nie spróbować.

I chyba znalazłam przeznaczenie moich krzywych frywolitek - broszki!:) Tu akurat nic a nic nie przeszkadza mi, że nie są takie idealne jak powinny być. Tak jest nawet lepiej, jupi:)

No i spróbowałam uszyć woreczek na drobiazgi według przepisu Frasi, ale dajcie spokój... To nie moja działka. Maszynę mam wiekową, ciężka gadzina, rwie co chwilę i nie ma jej kto wyregulować. Gdyby nie ważyła swoich 30-stu czy 40-stu kilo, już dawno piżgnęłabym nią o ścianę:)))
Jeden mały, śliczny woreczek a namęczyłam się co niemiara. I tak nie skończyłam. Cała w nerwie zapakowałam gada na dno szafy i więcej nie wyjmę. Dokończę ręcznie.

I popełniłam jeszcze, w tak zwanym międzyczasie, czapkę dla mego dziecka. Wzór mnie urzekł, potrzeba wiosennej czapki była silna, to siadłam i zrobiłam. I przymierzyłam. I się wściekłam, bo czapa się rozciągnęła i zrobiła się mocno za duża. To zrobiłam zdjęcie na pamiątkę i pójdzie do sprucia.



I tak o, bez szaleństwa.

12 komentarzy:

Dorothea pisze...

Broszka śliczna - inna niż wszystkie! No i nie będę mogła odgapić, bom nie frywolitkująca:)
Oj dooobra, no nie można mieć wszystkiego przecież.
A na woreczek Frasi mam straszną ochotę, ino się obawiam, że mogę mieć emocje podobne do Twoich: chęć pizgnięcia o ścianę urządzeniem cokolwiek ciężkawym:D
A poza tym niedoczas masakryczny, tak to jest, kiedy się za młodu nie chciało/nie mogło nosić teczki:)))

tabajka pisze...

Doroć - ja też teczkę dźwigałam za starszego młodu:))) i teraz też za jeszcze starszego powinnam znowu trochę podźwigać ale mi się tak już nie chceee...
a woreczek Frasi dokończę, zaparłam się! ja i tak wolę szyć ręcznie, w nosie mam tego ciężkiego grata.

anulinka pisze...

Broszka oryginalna, a czapeczka bardzo fajna. Szkoda, że trzeba spruć, ale zapewne wydziergasz taką samą:) Pozdrawiam

Frasia pisze...

Broszka jest śliczna! Jeszcze nigdy nie widziałam połączenia frywolitki z wełną, ale bardzo mi się podoba :).
Przygód z maszyną nie zazdroszczę - coś takiego może skutecznie zniechęcić do szycia :(. Na szczęście w tym woreczku szycia nie jest tak dużo, więc spokojnie możesz go uszyć ręcznie :). Szczerze mówiąc drobiazgi też często szyję ręcznie, bo nie chce mi się maszyny wyciągać :). Powodzenia!

Ata pisze...

Broszka jest prześliczna!
Jak mi w koncu czas wróci do normy, to mam w planach takowe (od czasu zobaczenia ich u Jolinki).
Woreczki Frasi szyje wspaniale! Nawet ręcznie ;-)
A czapeczki szkoda - taka ładna i do tego w kolorach mojej Aniusi.

BogaczKa pisze...

bardzo fajne połączenie :) A czapeczka może na Ciebie dobra... Szkoda pruć :)

maris pisze...

Broszka oryginalna, bardzo mi się podoba:)

Lucynka pisze...

Świetna broszka!bardzo mi się podoba:)Pozdrawiam:)

Kamino pisze...

w którym miejscu są krzywe?
wspaniała broszka!

drutefka pisze...

Czapka super ! Kiedyś próbowałam taką zrobić, ale zupełnie nie mogłam sobie poradzić z opisem :(

niteczkowyczar pisze...

Fajne rzeczy tworzysz :) Jeśli znajdziesz chwilkę to zapraszam do mnie niteczkowyczar.blogspot.com, Pozdrawiam cieplutko :)

Foksal pisze...

jaka Frasia, gdzie ta Frasia, dawajcie ją i jej woreczek, uszyję ci takich sto, tylko muszę wiedzieć, co i jak.
prof.miauczur@gmail.com