piątek, 14 października 2011

halo, halo, mówi się

Dzińdybry. To ja, odzywam się choć pewnie wszyscy już o mnie zapomnieli, pogrzebali bloga i zwątpili w moje zacięcie dziewiarskie:)
Otóż zacięcie jest i kwitnie ale równocześnie cierpi na brak czasu. Zafundowałam sobie bowiem przyjemność w postaci zrujnowania chałupy i odbudowania na nowo, co zajęło mi 100% czasu od końca czerwca do teraz. Niestety moje plany, że na jesień to już będę sobie leżeć na szezlongu z drutami lub szydełkiem w ręku i machać nóżką podziwiając moje nowe salony, okazały się nierealne:) Chciałam więc tylko pozdrowić wszystkich, powiedzieć że żyję a nawet kończę najdłuższy projekt świata - szydełkowy obrusik, który niebawem mam nadzieję będę mogła zaprezentować. Bo póki co to lipa panie, nie ma się czym pochwalić:)
Pocieszające jest to, że nadchodzi sezon zimowy sprzyjający robótkowym wieczorom a bardzo niesprzyjający wszelkim pomysłom remontowym (głupim pomysłom, dodam) i z przyjemnością znowu zanurzę się w świat dziewiarski.

Pozdrowienia!

Ps. Mój nowy stolik kawowy jest kompletnie z innego kosmosu. Czyli w ciemnym drewnie a nie jak do tej pory biały, oraz prostokątny a nie okrągły. Co oznacza, że nie mam co na niego położyć! Co oznacza, że muszę, koniecznie muszę zrobić mu wyprawkę. Czyż to nie podniecające?:)

6 komentarzy:

Antosia pisze...

Też kiedyś miałam taki sam remontowy pomysł jak Ty, pamiętam go do dziś, chociaż już sporo lat upłynęło... Tak więc wiem jak się masz. Myślę, że te zimowe wieczory w samą porę nadchodzą.
Serdecznie pozdrawiam

Elżbieta pisze...

Wyzwania, planowanie też dają dużo radości, zatem powodzenia!
Pozdrawiam.

Trilli pisze...

remonty są fajne...tyle że nie w trakcie.Ale wpis jest radosny,to dobrze :)
Ten dreszczyk spowodowany wyprawką aż ja czuję :)
Pozdrawiam

Frasia pisze...

Nie zapomnieli, ani nie pogrzebali, za to zastanawiali się gdzie zniknęłaś :). No, ale teraz już wszystko jasne :). Szybkiego zakończenia remontu życzę i czekam cierpliwie na zdjęcia robótek :).

BogaczKa pisze...

Bajko! rzeczywiście długo Cię nie było :) Fajnie, że się odezwałaś :))) Wracaj szybciutko.
Pozdrawiam

Dorothea pisze...

Ło matko! Toż od maja Cię nie było - dobrze, że wiedziałam, gdzie Cię szukać:)
Ściskam z remontowej rozpierduchy - za mną okna, przede mną - rok z okładem życia w prowizorce, nie mam złudzeń, bo pod topór idzie cała chata. Ino fachowce swojaki, więc tu strachu ni ma.
Łącz się ze mną w bólu zaprzeszłem albo i teraźniejszem i dziergaj, ile się da!
Ściskam:*