czwartek, 2 grudnia 2010

z szuflady:)

Wszyscy dziergają czapki, szale, swetry i ciepłe ponczki - babcia też! Mam już mniej więcej połowę summita ale idzie mi wolno bo jestem w stałym niedoczasie. Ciągle jest coś do zrobienia i zapowiada się, że do końca roku za wiele oddechu człek nie złapie. Taki czas.

W związku ze związkiem wrzucam serwetę z szuflady, zrobioną metodą koronki burgijskiej ale grubą nicią, w najprostszym z możliwych wzorów, więc nie wiem czy określenie "koronka" nie jest sporym nadużyciem:)
Lubię tę technikę i lubię fiolet;)


Na drugim zdjęciu kolor jest zdecydowanie bliższy rzeczywistości;)


Poza tym - nie wiem jak Wy radzicie sobie z latającym motkiem podczas roboty ale mnie strasznie to irytowało i postanowiłam go wreszcie ujarzmić. Myślałam nad tym jakiś czas aż wpadło mi w ręce puste pudełko po płytach CD.


Być może istnieją jakieś profesjonalne ujarzmiacze motków ale ja jako powracająca na łono dziewiarstwa marnotrawna córka jeszcze się na nie nie natknęłam:)

5 komentarzy:

Violet pisze...

Też kocham fiolety:)
A z motkiem radze sobie tak, że wywlekam nitkę ze środka i od niej zaczynam robótkę - wtedy motek sobie spokojnie lezy:)

scriptoria pisze...

Tabajko, ja już nic się nie wypowiadam nt. serwetki, bo tylko pieję w zachwytach i pieję :)
A jeśli chodzi o motki, to jak widać proste rozwiązania są najlepsze. Widziałam niedawno taki "wynalazek", tzn. deseczkę z pięcioma pręcikami, a że była opatrzona nazwą Addi, to i kosztowała ciężkie pieniądze :) Idę poszukać stojaka po cd... Pozdrawiam

Dorothea pisze...

Koronka burgijska, nożesz...
Muszę do słownika zajrzeć:)
Wynalazek się mię przyda, jeśli tylko mój-ci-on takie cóś na stanie posiada.
Skradnę cichcem i będę używać:)
A z tym czasem to przerąbane jakieś, no.
U mnie też cyrk się zaczyna. I na dzierganie czasu będzie coraz mniej, a z szafowych wynalazków się wystrzelałam:)

alushka pisze...

Piękna serweta, może i ja się kiedyś naumiem tej koronki ....
Ja tak samo jak Violet wyciągam nitkę ze środka i nic mi nie lata ;))

Kankanka pisze...

Tak napoczęty kłębek ja wrzucam do pudełka po CD.